Marketing wirusowy to jedna z najskuteczniejszych metod docierania do szerokiego grona odbiorców w internecie. Rozwój tej metody promocji jest ściśle powiązany z rozwojem portali społecznościowych takich jak Facebook, Google+, Twitter oraz tych bardziej branżowych jak Goldenline czy Linkedin. Dzięki zaangażowaniu internautów i chęci dzielenia się ciekawymi rzeczami z innymi, niektóre treści roznoszą się po internecie bardzo szybko. Wystarczy, że jedna osoba udostępni na swoim profilu interesujący film, który zostanie przekazany dalej przez kilku znajomych, którzy udostępnią na swoim profilu film itd. itd. Udostępnianie najlepszych treści często następuje w tempie wykładniczym i bardzo przypomina roznoszenie się wirusa. W tym wypadku, oczywiście w pozytywnym znaczeniu.

Chociaż do marketingu wirusowego można wykorzystać niemal wszystkie treści np. teksty, grafiki, infografiki, to oczywiście największe szanse na sukces mają filmy. Dobre, ciekawe i nieszablonowe. Nikt nie będzie chciał dzielić się nudnym spotem reklamowym albo przydługim filmem korporacyjnym, dlatego trzeba tutaj pokusić się o odejście od obowiązujących kanonów i postawić na nieszablonowe rozwiązania.

Największe szanse na wirusowe rozprzestrzenianie mają filmy reklamowe, które rozbawią, zaciekawią lub zaszokują. Oczywiście we wszystkim należy zachować umiar, aby nie wywołać reakcji odwrotnej od zamierzonej, warto jednak pokusić sobie na odejście z przetartych ścieżek

Marketing wirusowy to idealne narzędzie do promowania filmów reklamowych, prezentacji produktów, spotów reklamowych, spotów wyborczych, a nawet filmów korporacyjnych. Wszystko jest kwestią odpowiedniego podejścia do tematu. Aby osiągnąć najlepsze efekty, należy eksperymentować z konwencjami i w różny sposób „prowokować” internautów do dzielenia się znalezionymi w internecie treściami.